Ważne zmiany dla właścicieli psów w ZTM Warszawa już od 1 sierpnia!

Może Ci się również spodoba

26 komentarzy

  1. Łukasz napisał(a):

    To teraz przeworzac psa w autobusie tramwaju człowiek musi wozić dokumenty poswiadczajace Szczepienia pupila ???!!! Kto to kur. .. wymyślił ???????????????!!!!!!!!!

    • Pieskie Sprawy napisał(a):

      Niestety tak będzie..

      • Pika napisał(a):

        ale to chyba nie jest nowość, z tego co pamiętam, to pies miał mieć kaganiec, smycz a właściciel książeczkę.. ja zawsze woziłam jak z psem jechałam. Inne punkty za to nie bardzo są precyzyjne, bo co to znaczy, ze “nie jest uciążliwy dla pasażerów” ? Kto będzie i na jakiej podstawie uznawał, czy precyzyjne, bo co to znaczy, ze “nie jest uciążliwy dla pasażerów” ? Kto będzie i na jakiej podstawie uznawał, czy pies jest uciążliwy,czy nie? Jeden pasażer nie zwróci uwagi, drugi pogłaszcze a trzeci uzna, ze pies jest uciążliwy bo np dyszy za głośno..

      • Pika napisał(a):

        Sorki a dlaczego mój dog niemiecki ma nie usiąść na moich własnych kolanach? 😀
        a poważnie, z poprzednikiem tak jeździliśmy komunikacją i jak było miejsce, to ja sadzałam swój tyłek na siedzeniu, a pies swój na moich kolanach, ku uciesze reszty współpasażerów..

        • Pieskie Sprawy napisał(a):

          Pies na kolanach to nie za dobry pomysł jak masz ludzi obok siebie.. ludzie zaczepiają albo pies zaczepia.. ja na przykład nie jestem zwolennikiem takiego sadzania, ale jak kto woli – na własną odpowiedzialność 🙂 siadać obok przecież nie muszę, choć miejsce mi przysługuje.. 🙂

      • Pika napisał(a):

        Wiesz, z tak dużym psem to ryzyko „zaczepiania” „ocierania” się o ludzi jest zawsze. Jak w autobusie, czy tramwaju można znaleźć dobre miejsce stojące, w którym nikomu nie będziemy przeszkadzać, albo miejsce z pojedynczym siedzeniem (nigdy nie siadałam na siedzeniach łączonych) to już w metrze jest z tym większy problem, bo gdzie nie staniesz/usiądziesz to i tak będziesz przeszkadzać 🙂 ba możne się nawet okazać, ze na którejś stacji zatarasujesz wyjście 😀

      • Pika napisał(a):

        Nigdy, w takiej sytuacji, nie spotkałam się z ostracyzmem, wręcz wzbudzało to śmiech i sympatie wśród współpasażerów i nawet jak ktoś się „krzywo patrzył” na TAKIEGO psa w pojeździe, to akcja „na kolankach” zawsze takiego osobnika luzowała. Przecież dogi nie włażą całe (z 4 łapami) na kolana, tylko siadają jak ludzie, moszczą sobie sam tyłek, tylne łapy im wiszą, a przednimi normalnie się opierają o podłogę. I w sumie dla kogoś kto widzi tak siedzącego psa po raz pierwszy w życiu, może to być zabawne. One tak siadają też na fotelach, kanapach, czy krzesłach, więc czego zawsze pilnowałam, to żeby w jakimś autobusie nie uwalił mi tyłka bezpośrednio na siedzeniu, bo dla niego to normalne zachowanie przecież 😀

  2. Oldżis napisał(a):

    USTAWA z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt:
    Art. 1. paragraf 1. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę, warto dołożyć Art. 4. paragraf 2 „humanitarnym traktowaniu zwierząt” – rozumie się przez to traktowanie uwzględniające potrzeby zwierzęcia i zapewniające mu opiekę i ochronę; – Czyli pies w upale i kagańcu już nie jest zwierzęciem które podlega ochronie i opiece? i ma nie mieć możliwości się chłodzić poprzez wystawienie języka i oddychania w dowolny sposób?
    gdzieś jeszcze znalazłam informację, że takie regulaminy jeśli kolidują z ustawami nie są karane mandatami…

    • Pieskie Sprawy napisał(a):

      Oldżis generalnie istnieją kagańce fizjologiczne w których pies może swobodnie ziać.. także jak ktoś kupuje psu kaganiec np. nylonowy w ksztalcie tuby no to cóż kontrola winna 🙁

  3. Gość napisał(a):

    Tyle że kagańcem sztywnym, w tym ogromnych rozmiarów kagańcem fizjologicznym pies może w środkach komunikacji stwarzać naprawdę realne zagrożenie dla pasażerów i dla bezpieczeństwa ruchu. Nawet pies przyzwyczajony do takiego kagańca moze w czasie hamowania w pociągu lub busie w umiarkowanym tłoku uderzyć niechcący kogoś i taka osoba może doznać uszczerbku na mieniu (np. uszkodzone zakupy) lub zdrowiu (uderzenie sztywnym kagańcem jest bardzo bolesne). Czyli jest to po prostu naruszenie punktu 3 który kłóci się w tej sytuacji z punktem 2.

    • Pieskie Sprawy napisał(a):

      Niby racja, ale tak samo przy hamowaniu można oberwać np. Laptopem czy parasolką.. myślę, że to tlumaczenie nie przejdzie..

    • Pika napisał(a):

      Można założyć psu kaganiec skórzany, w takim rozmiarze, żeby mógł w nim swobodnie dyszeć a nikomu nie zrobił krzywdy. Nie przesadzajmy, ile jedziemy tym autobusem komunikacji miejskiej? i to w czasach, gdzie w większości działa klimatyzacja (przynajmniej powinna), psu naprawdę się krzywda nie stanie. Ja jeździłam bardzo dużo kiedyś komunikacją w cieple dni i moje psy, przyzwyczajone do takiej formy komunikacji i kagańców na pyskach to przeżyły.
      inną sprawą jest mocny upał…. tylko .. jak jest upał… to po diabla psa zabierać na jakąkolwiek przejażdżkę?.

  4. czy napisał(a):

    ten kaganiec to q niektórych przypadkach przesada sporo psów jest łagodne po co go męczyć kagancem muwmy serio

  5. Katarzyna Nowak napisał(a):

    Mam shih-tzu jest łagodna,ale to nie wazne.Pytanie-jaki kaganiec kupić?

  6. Vivality napisał(a):

    Mam dwa mopsy, proszę o wskazówkę gdzie kupić kaganiec dla tej rasy? 🙂

  7. Ola napisał(a):

    niektorzy ludzie przeszkadzaja o wiele bardziej niz pies….zapachem, zachowaniem, trzezwoscia, chamstwem…. psow zazwczyaj nawet sie nie zauwaza bo akurat ci co podrozoja z psami pilnuja tego by pies nie przeszkadzal
    agresywne psy to najczesciej takie zaniedbane co sa przy budzie, lane przez swoich zacofanych wlascicieli …. malo jest psow agresywnych udomowowionych bo byly wychowywane w normalnych warunkach
    nie wiem czy to dobry pomysl dawac taki przymus na kaganiec bo w upal psu jest ciezko z takim czyms…. w koncu pies chlodzi sie “Dyszac ” i jest to raczej nie nowosc…. przymus zakladania mu kaganca gdy nie jest agresywny jest bez sensu ….
    nie jezdzi az tak wiele psow w komunikacji zeby ci co panicznie boja sie psow ( czasem zbyt chorobliwie ) mieli z tym straszny problem
    a niektorzy ludzie nie mysla i jak uslysza kaganiec to kupia jakies najtansze obcisle gowno i pies z przegrzania zejdzie zanim dojedzie gdziekolwiek….bylam sama swiadkiem takiego przypadku…..

  8. Gość napisał(a):

    Ja mimo wszystko uważam, że kaganiec fizjologiczny nie mówiąc już o innych sztywnych (metal, plastik, koszyk) i środki komunikacji miejskiej to pomyłka. Swoim psom nigdy takich kagańców nie zakładam do pociągów czy busów właśnie w trosce o pasażerów i ich dobro. Parasolką można owszem, oberwać, ale parasolki trzyma się raczej w jednej pozycji lub chowa do torby, podobnie laptop. Te przedmioty nie odwracają głowy i naprawdę małe jest ryzyko, że oberwie się laptopem w porównaniu z oberwaniem takich rozmiarów kagańcem zwłaszcza d dużego psa. Pies w kagańcu może naprawdę ciężko poranić, zniszczyć komuś pończochy itp. i prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest ogromne. Moje psy i myślę, że w ogóle znakomita większość psów korzystających z komunikacji do agresywnych nie należy, bo w przeciwnym razie ich właściciele nie byliby w stanie w ogóle wejść do pojazdu. Myślę, że dobrym rozwiązaniem do środków komunikacji jest regulowany kaganiec nylonowy (może być o rozmiar za duży) rozciągnięty maksymalnie pod brodą tak, by pies mógł w nim swobodnie otworzyć pysk – praktykowałam na kilku psach i to naprawdę zdaje egzamin i jest bezpieczne dla psa (nie dusi się, może ziajać swobodnie, ba, może jeść i pić, nawet nieść w tym piłkę) a pasażerowie i kontrola się nie przyczepi. Można chyba też w roli kagańca zatrudnić kantarek tyle, że nie zapinać go pod brodą – wtedy wygląda zupełnie jak kaganiec, ludzie się nie boją, pies ziaje. Praktykowałam z miksem ON/kaukaz i przeszło, tyle, że nie w Wawie 😉
    Oczywiście nylonowe tuby i inne wynalazki zamykające psu możliwość otwarcia pyska to narzędzia tortur i stanowczo nie polecam.
    A jeśli ktoś pyta – po co z psem jechać w upał komunikacją miejską odpowiadam – wyobraźcie sobie Państwo, że nie każdy człowiek na świecie ma samochód, a czasem może trzeba np. jechać do weta? Albo od jednego domu do drugiego? I z miliona innych przyczyn. =D ;-)?
    Pozdrawiam

  9. LeM napisał(a):

    Mieszkam na stałe w Londynie. Kagańce noszą psy młode, uczone posłuszeństwa (kaganiec samozaciskowy oducza ciągniecia na smyczy) lub te z ras groźnych, gdzie prawo tego wymaga. Kagańca sztywnego metalowego lub plastikowegonie widziałam od jakiś pięciu lat a mieszkam w okolicy z duża liczba psów.
    Wszystkie psy chodzą na smyczy, chyba ze w parku gdzie dopuszczone jest bieganie swobodne.
    Wszystko zależy od właściciela i nastawienia społeczeństwa. Jeżeli od małego uczy sie dzieci iz pies jest przyjacielem człowieka a psa uczy sie ze ludzie to przyjaciele efektem sa psy spokojne, lubiące ludzi i zabawę, posłusznie, ciche (nie szczekają bo nie maja powodu) i grzeczne. Dowód? W ciagu dziesięciu lat nie widziałam nikogo uderzającego psa ręka bądź smyczą. Można? Można!
    A co do kagańców dla rad o spłaszczonym pysku odpowiedz jest prosta: nie istnieją. Równie dobrze można im założyć maseczkę hirurgiczna! ;p
    Ps. Normalny pies jak mu sie następnie na łapę to piszczy i podkurcza łapę cofając sie. Jeśli postępuje odwrotnie to oznacza iz czuje sie atakowany. Jest zachowanie nienaturalne i oznacza złe podejście właściciela.
    A co do kagańca? Siniaki otrzymane metalowym kagancem sa cholernie bolesne. I ich ofiarą w 98% przypadków jest właściciel. Pies kagancem moze połamać palce, zebra i wybić zęby człowiekowi witając sie przyjaźnie równie skutecznie co atakując.

    • GosiaM napisał(a):

      Rowinez mieszkam na stale w Uk i zgodze sie z Toba ,ze psy tu chodza grzecznie na smyczy i sa na ogol bardzo potulne ale to dlatego ,ze te co maja na swoim koncie ,,chapniecie,, sa usypiane i wiekszosc psow jest sterylizowana .Ja mam psa doroslego ze schroniska ,uwazam ,ze jest psem normalnym przyjaznym i madrym ale w sytuacji gdy ktos natretnie bez powitania rzuca cie na niego z lapami do glaskania jest w stanie ,,chapnac,, ( ma na koncie juz 2) nikt z nas nie lubi gdy obcy czlowiek podleci i zacznie nas obglaskiwac tymbardziej po glowie .Mam zawsze przy sobie kaganiec i zakladam go psu gdy jestesmy w duzym skupisku ludzi ,po prostu dla jego bezpieczenstwa ,wiem ,ze nikomu tym chapnieciem krzywdy nie wyrzadzi a dla niego moze to sie skonczyc wyrokiem .

  10. cockta napisał(a):

    jeśli ktoś znajdzie kaganiec dla mojego mopsa to dam mu nobla! oraz co z tymi piskami, ochami, achami, gdy wsiadam z mopsem i wyciąganiem rak do mojego psa! to też powinno być karane! 😛

  11. Charciarka napisał(a):

    Wszystkie małe krótkopyskie z kagańcami mają problem wiec faktycznie nobla temu kto znajdzie kaganiec dla nich. Co do szczepień to teraz większość lecznic wydaje specjalne znaczki mówiące o szczepieniu przeciw wściekliźnie które TEORETYCZNIE powinny ułatwiać ale jak to w życiu bywa teoria i praktyka nie idą w parze. A co np z psem-asystetentem albo psem-przewodnikiem ktore faktycznie pół przejścia mogą zająć. Mojemu chudzielcowi jak stanąć na łapę to nie ugryzie alevwyda z siebie taki dźwięk jakby mu tą łapę odcinano. Zawsze znajdzie się jakiś nadgorliwiec który się o coś przyczepi jak rzep do wiadomo czego :).

    • PieskieSprawy napisał(a):

      Krótkopyskie to faktycznie wyzwanie jeśli chodzi o stosowanie się do przepisów kagańcowych 😉 Co do znaczka o szczepieniu to genialna sprawa. My też z tego korzystamy. Jednak o ile dobrze pamiętam to sama zawieszka jest nic nie warta jak nie ma się tej dodatkowej karty, ale może coś się zmieniło? Shelby nosi DogId 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *