Osiem godzin samotności – jak pokonać psią nudę?

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Trend z seterem napisał(a):

    Z tym stresem związanym z rozłąką to nie do końca prawda – bardzo wiele psich niszczycieli po prostu nie ma zapewnionej dostatecznej dawki ruchu. Często, aby problemy się skończyły wystarczy wstawać codziennie pół godziny wcześniej i wydłużyć pierwszy spacer.
    Z naturalnymi gryzakami trzeba bardzo uważać – niestety, suszone płuca, czy żwacze to nie jest coś, co pies może jeść codziennie w dużej ilości, bo mogą powodować biegunki. Znacznie lepiej nadają – ze względu na super zachęcający smród – na smakołyki szkoleniowe. Za płuca nawet mój seter-niejadek jest gotów wiele zrobić.
    Co do petsitterów, mam (niestety) spore doświadczenie w korzystaniu z ich usług i obawiam się, że to może nieźle uderzyć po kieszeni. Osoby, do których mam zaufanie i którym byłabym gotowa powierzyć mojego psa za spacer aktywny biorą 80 zł. A kiedy pomnożyć to przez 5 dni w tygodniu zbiera się niezła kwota. Jako mieszkanka bardzo zapsionej dzielnicy jestem więc za sąsiedzką współpracą. Sama, będąc dzieckiem, wyprowadzałam na popołudniowy spacer psa mojej sąsiadki i sądzę, że taka „komuna spacerowa” to świetne rozwiązanie. Trzeba tylko poznać swoich sąsiadów. 🙂

    • PieskieSprawy napisał(a):

      To prawda jeśli chodzi o psich niszczycieli. Sami jesteśmy sobie winni w momencie, gdy pies nie ma odpowiedniej dawki ruchu w ciągu dnia. W tym artykule jednak nie poruszam problemu niszczycielstwa a podaje ogólne wskazówki 🙂 nie ma gotowych i uniwersalnych sposobów na samotność 🙂 a o sąsiedzkiej pomocy – fakt zapomniałam.. może dlatego, że nie mieszkam w mieście 😉 ewentualnie petsitterem może zostać córka czy syn sąsiadki, jeśli są na tyle odpowiedzialni, żeby móc wyprowadzić psa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *